Interpelacja w sprawie bezpieczeństwa mieszkańców miast i wsi

   Panie Ministrze! Co zrobić, by z ulicy czy osiedla zniknęli złodzieje, a ludzie czuli się bezpiecznie? Wystarczy dogadać się z policją i stworzyć program sąsiedzkiej pomocy. Tak stało się w Olsztynie i kilku miejscowościach powiatu szczycieńskiego. Program już działa. Dowodem na to są kolejne zatrzymania złodziei. Przestępczość w miejscowościach patrolowanych przez mieszkańców spada o około 60-70%. W minionym roku dzięki takiej właśnie działalności gmina Świętajno zajęła pierwsze miejsce w konkursie ˝Bezpieczna Gmina˝ organizowanym przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji.    Sąsiedzka współpraca sprawdza się nawet w dużych miastach. Przykładem jest Olsztyn. Co prawda, mieszkańcy nie patrolują ulic czy osiedli, ale sami pilnują swoich posesji i posesji sąsiadów. Gdy zauważą coś niepokojącego, od razu zawiadamiają policję. Na szkoleniach uczą się także, jak najlepiej zabezpieczyć mieszkania i zachować się w razie napadu. Potencjalnych złodziei odstraszają także tablice na budynkach z napisem: ˝Uwaga! Obszar chroniony!˝. Ten program naprawdę działa - deklarują mieszkańcy Olsztyna - jeszcze cztery lata temu na jednej z ulic było średnio jedno włamanie w miesiącu. Odkąd zaczęli chronić się sami, jest bezpiecznie, nawet rower z ulicy już nie zginie. Wcześniej złodziei nie odstraszały nawet kosztowne systemy alarmowe. Udało się, bo potrafili się zmobilizować i uważnie patrzeć, co się dookoła dzieje. Teraz wszyscy są bardziej zżyci, czują się odpowiedzialni za sąsiadów. Sąsiedzki program rozszerza się powoli na cały Olsztyn. Swoich posesji pilnują już mieszkańcy osiedli domów jednorodzinnych. Przed policją teraz trudniejsze zadania - chodzi o wprowadzenie programu do blokowisk, gdzie anonimowość mieszkańców jest większa, przez co szanse powodzenia są mniejsze.    Nie ma większego znaczenia, czy chronią się mieszkańcy domów na jednej ulicy, czy mieszkań na klatce schodowej. Program jest tani, prosty i przez to skuteczny. Działa też reguła wzajemności. Człowiek, który pilnuje mieszkania sąsiada w czasie jego nieobecności, ma w tym interes, bo dobrze wie, że sąsiad będzie robił to samo. Należy zaznaczyć, że nie chodzi tu wcale o to, by mieszkańcy zastępowali policję.    Ze względu na powyższe oraz mając na uwadze bezpieczeństwo mieszkańców naszych miast i wsi, zobowiązany jestem do zadania Panu Premierowi kilku pytań, na które oczekuję odpowiedzi:    1. Czy społeczne patrole są konkurencją dla policji?    2. Jak daleko w interwencji mogą dzisiaj posunąć się społecznicy, by nie łamać prawa?    Z poważaniem    Poseł Adam Ołdakowski    Bartoszyce, dnia 9 kwietnia 2004 r.

Kategoria debaty: program mieszkancy przez nawet ulicy




prace magisterskie ekonomia , a też pisanie prac inżynierskich studia katowice nauka tańca katowice Studia logistyka Katowice wiązanki z dostawą